|
Blog > Komentarze do wpisu
7 kolorów tęczy - Monika Sawicka
Z okładki: Zawsze kiedy jesteś przy mnie blisko, wyłazi ze mnie całe zło, a wstępuje dobro, wyciszenie i ciepło. Jeszcze czuję twój zapach i oddech, a twoja nieskończona wrażliwość siedzi mi na barkach i nie mogę jej strzepnąć. A powinienem, bo z twoją wrażliwością w moim ciele, wśród ludzi, z którymi przyszło mi żyć, byłbym martwy po tygodniu. Ja swojej pozbyłem się, gdy wraz z twoim odejściem, odeszły Anioły, ja kazałem im wziąć też to, co we mnie najlepsze - miłość, czułość, zdolność empatii, radość. Po co mi one, jeśli ciebie już nie było? Coś ty najlepszego zrobiła? Pojawiłaś się w moim życiu nagle i niespodziewanie i skaziłaś mnie tą swoją dobrodusznością i bezwarunkową miłością do całego świata. Każdego wieczoru brałem prysznic by zetrzeć z kawałkami naskórka tę twoją wrażliwość, dokładnie spłukać razem z krwią i łzami, żeby przypadkiem nie został ani jeden milimetr, gram. Ani jedna kropla. Każdej nocy pragnąłem mieć cię obok siebie, ale ciebie nie było. Wyjechałaś, a ja postanowiłem, że już więcej nie pozwolę ci podejść do mnie zbyt blisko z obawy przed tym, że któregoś dnia znowu naznaczysz mnie sobą i zostaniesz, jak tatuaż, jak wylew podskórny, którego nie da się usunąć, zlikwidować. Ty jesteś jak grawitacja. Przyciągasz mnie do siebie. Proszę, przestań. Już mnie więcej nie naznaczaj, nie tatuuj, nie przenikaj, nie przyciągaj. Pozwól mi odejść kiedy i jak będę chciał. Dopóki mam dość siły by siebie okłamywać, że będę umiał bez ciebie żyć. I Zanim ty znowu odejdziesz. Uprzedziłam się do tej książki. Zobaczyłam w prologu Paulo Coelho i poczułam się niedobrze. Mam alergię na Pana Aforyzma. I już. Zaczęłam czytać i ... zdębiałam. Uprzedzam na samym początku, iż moja opinia będzie skrajnie subiektywna. Czasem jest tak, że coś trafia w nasze ręce w odpowiednim czasie i jest znakiem, drogowskazem, przepowiednią? Poczułam się strasznie dziwnie czytając tę książkę. Poczułam się jakby ktoś niedawno podejrzał moje życie i je spisał, wydał i przesłał mi. Prosząc o recenzję, o ironio! Nie będę zdradzać szczegółów - co dotyczy, a co nie. Strzał był konkretny. Autorka bardzo mi pomogła... zrecenzować samą siebie. Za co jej w tym miejscu dziekuję. Książka dzieli się na dwie części: książkę właściwą oraz bonus. Książka właściwa składa się na historię dwóch kobiet - które zyskują i tracą na przemian. Miłość przychodzi i odchodzi. Powraca, cofa się, po czym ucieka. Na bonus składają się nagrodzone przez kapitułę konkursową prace. Jak się czyta? Ja czytałam z rosnącym niepokojem... jak skończy się moja historia? Bałam się ciągu dalszego, bo niepokojąco pokrywał się on z tym co działo się w moim życiu. Ale mimo niepokoju - czyta się dobrze. Momentami drażni straszliwie metoda "kopiuj&wklej". Odpuściłam sobie czytanie listów króla Sobieskiego do Marysieńki - być może są istotne dla fabuły, ale język Janka+masakryczna czcionka, jaką były te listy przedrukowane - spasowałam. Interesujący jest podział książki na części - kolory... Jaka ja jestem? Czuję się fioletowo-zielona od pewnego czasu.... i dobrze mi z tym. Książka prezentuje znielubiony przeze mnie mentorsko-entuzjastyczny styl P. Coelho. I pewnie bym jej nie chwyciła do ręki. ALE trafiła do mnie w odpowiednim momencie i pewne prawdy dzięki temu sobie przyswoiłam. Stąd moja ocena. I tak sobie po cichu myślę, że skoro pomogła mi przebrnąć, przez pewne trudności życiowe, pewne sprawy w głowie pozwoliła ułożyć, to autorka może sobie kupić dobre winko i wypić za zdrowie. Swoje i moje. Nie zmienia to jednak mojego nastawienia do literatury coelhistycznej, którą omijać szerokim łukiem będę. Książkę polecam tym, co na zakręcie życiowym i zwątpili w sens swoich niedorzecznych działań. Słuchać serca, iść naprzód - będzie dobrze. Za prywatę przepraszam. Książka została mi udostępniona przez Wydawnictwo Magia Słów. Ocena na biblionetce 4,83 Moja ocena: 5,5/6
sobota, 07 listopada 2009, orchisss
Komentarze
2009/11/12 16:31:27
Czasami lubię poczytać coś metafizycznego, ale nie w wersji Coelho. Przyszłość, Miłość i Jedyna Droga, na której znajdę Skarb, przejadły się.
Agnieszko.em - wychodzę z założenia, ze książka, przy której wszyscy ahają, nie może być dobra. Patrząc na klasyków i opinie ludzi, którzy po nich sięgają, potwierdzam moją tezę. :-) 2009/12/12 18:10:50
W pewnym momencie zauważyłam jak bardzo mój gust odbiega od twojego i najpierw chciałam po prostu przestać czytać twoje recenzje, ale po zastanowieniu myślę, że jest to zły pomysł, lepiej przeczytać recenzję osoby, która ma inny gust i nie sięgać po książkę, która się jej spodobała, niż marnować czas nad denną książką... dlatego dziękuję za tą recenzję i oszczędzenie mi czasu ...
|
|
Pozdrawiam ciepło:)