|
Blog > Komentarze do wpisu
Żar - Sándor Márai
Z okładki: Wybitny pisarz węgierski Sándor Márai (1900-1989) znany jest szeroko jako autor "Wyznań patrycjusza" i "Dziennika". W "Czytelniku" ukazały się także: "Księga ziół", "Występ gościnny w Bolzano", "Ziemia! Ziemia!...", a teraz powraca "Żar", wydany w 2000 roku jako pierwsze w Polsce dzieło Máraiego. Ta niewielka powieść w pierwszej, zewnętrznej warstwie mówi o męskiej przyjaźni, zburzonej przez miłosny trójkąt, ale przede wszystkim jest refleksją nad palącą potrzebą poznania prawdy i zarazem niemożliwością dojścia do sedna minionych zdarzeń, a także nad zmianami, jakich we wspomnieniach dokonuje czas. Chociaż bohaterowie są już starzy, nad przeszłością ciągle wisi cień niepewności - i to napięcie udziela się też czytelnikowi, który do końca nie otrzymuje prostych odpowiedzi. Kolejne spotkanie z literaturą węgierską. Kolejny raz czuję, że coś mnie omijało... "Żar" jest książeczką - cieniutką, nieopasłą. I to nie jest zarzut. Lubię księgi opasłe - to daje złudzenie, że to, co przeczytasz wiele Ci da. Wiele treści ukaże Ci się po lekturze tłustego tomiska. Dlatego zawsze z dużą dozą wątpliwości traktowałam książeczki. I z takim nastawieniem zaczęłam czytać "Żar". Z Sándorem Márai spotykałam się już na półkach w księgarni - przyuważyłam kiedyś "Pierwszą miłość". To dopiero mini-książeczka - format notatnika, i też stron mało. Kiedy upolowałam "Żar" w bibliotece, pomyślałam, że zmierzę się z moimi stereotypami. I co? Oczywiście - zostałam pozytywnie rozczarowana. "Żar" czyta się leniwie, powoli. Dokładnie tak, jak przebiega monolog głównego bohatera - Henryka. Opowiada on historię - o sobie, swoim przyjacielu - Konradzie i swojej żonie - Krystynie. Historię trójkąta. Tego w znaczeniu dosłownym i w znaczeniu metafizycznym. Historia trudna. Pełna goryczy, żalu, ale im dalej w treść - tym więcej nie tyle zrozumienia i akceptacji, co rezygnacji. Padają tutaj piękne słowa o miłości i przyjaźni. Ich piękno nie polega na tym, że są ubarwione, czy podrasowane. Nie są specjalnie odkrywcze. Ich piękno polega właśnie na surowości. Cała historia jest bardzo surowa. Język oszczędny. Ale wszystko się tli i tytułowo żarzy. Jestem pod wrażeniem tych słów, tej historii. Myślę, że należy głębiej wejść w węgierską literaturę - piękne historie w sobie kryje. Ocena na biblionetce: 4,90 Moja ocena: 5/6 sobota, 14 listopada 2009, orchisss
Komentarze
impressje
2009/11/14 14:07:15
"Żaru" jeszcze nie czytałam, zapoznałam się za to z opowiadaniami w zbiorze pt. "Magia". I nie przypadły mi one do gustu, szczerze mówiąc. Zero magii, za to sporo truizmów i "prawd objawionych". Moja recenzja tutaj. Pozdrawiam:)
2009/11/14 14:42:04
a u mnie " Żar " na półce i wobec tego co napisałaś o tej niewielkiej książce myślę że znajdę w niej to czego oczekuję :)
2009/11/14 17:54:15
Prawda jak wiele można zawrzeć w tak krótkiej książce? Jak głęboką i mądrą historię można zapisać na zaledwie 100 stronach? Ja, podobnie jak Ty, lubię opasłe tomiska bo wtedy czuję, że czytam ale od czasu Żaru zmieniłam zdanie na ten temat - chylę czoła przed prozą Marai
2009/11/20 09:30:30
Witam :)
A ja z kolei zaczytuję się w opowiadaniach. Krótkie formy mają to do siebie - choć nie zawsze - że zawierają w sobie więcej sprecyzowanych myśli, każde słowo ma swoje przesłanie i czasami, strasznie żal, że to już koniec. pozdrawiam serdecznie :) Ps: Literatura węgierska jest fascynująca :) Ach Ci Madziarzy! blogspot.com 2009/11/20 14:29:50
Ja też mam zamiar to przeczytać. Tymbardziej, że zachwalał ją Jacek Dukaj w swoim felietonie dla wp.pl. Ja po prostu uwielbiam książki przez niego polecane, a teraz jeszcze Ty o niej wpominasz. Przeczytam na pewno.
|
|