Szukaj wpisu na nowym blogu: bazgradelko.blogspot.com - skorzystaj z wyszukiwarki.
Blog > Komentarze do wpisu

Rok w Poziomce - Katarzyna Michalak

Recenzję można przeczytać tutaj:

http://bazgradelko.blogspot.com/2011/04/rok-w-poziomce-katarzyna-michalak.html

Pozdrawiam,

orchisss

sobota, 09 kwietnia 2011, orchisss

Polecane wpisy

  • Przypomnienie ...

    Przypominam, że od maja 2011 r. Bazgradełko publikuje na innej platformie blogowej. Wszystkie recenzje zostały tam właśnie przeniesione i nadal pojawiają się ta

  • Kto zabił Inmaculadę de Silva? - Marina Mayoral

    Recenzja do przeczytania pod adresem: http://bazgradelko.blogspot.com/2011/05/kto-zabi-inmaculade-de-silva-marina.html Pozdrawiam, orchisss

  • Bohaterka pustyni - Donya Al-Nahi

    Recenzję książki można przeczytać pod poniższym adresem: http://bazgradelko.blogspot.com/2011/05/bohaterka-pustyni-donya-al-nahi.html Pozdrawiam serdecznie, o

Komentarze
bujaczekowna
2011/04/09 12:19:57
Dom bez łap! ;)
Oj długo będę pamiętać tą książkę ;)
-
Gość: TA Michalak, *.cdma.centertel.pl
2011/04/22 19:16:27
Jeżeli jedna osoba mówi ci, że jesteś koniem, popukaj się w głowę, jeśli dwie - zacznij się niepokoić, jeśli mówi to trzecia osoba - rozejrzyj się za sianem. :D Skoro kolejna Recenzentka zarzuca mi naiwność i infantylność... muszę spoważnieć, dorosnąć i zcynicznieć (jak się to pisze??). Poważnieję: droga Bazgradełko, fakt - moje bohaterki są naiwne, może nawet infantylne (cokolwiek to znaczy), powiem jednak w ich (swojej) obronie tak - osoba po tragicznych przejściach, która miała w życiu przechlapane ma trzy możliwości, by poradzić sobie z przeszłością: stać się cynikiem (taki sobie wybór), zgorzknieć na amen (trochę lepszy, albo trochę gorszy od poprzedniego) albo... nabrać dystansu i nadal wierzyć w Dobry Los (co nazywane jest naiwnością). O cyniczkach pisać nie chcę, o zgorzkniałych malkontentkach też nie (przynajmniej nie w roli głównej), pozostanę więc przy radosnych naiwnych dziewczynkach. Dlaczego? Bo sama tak miałam. Miałam przechlapane, ale dzięki wrodzonemu optymizmowi (tudzież naiwności i infantylności - cokolwiek to znaczy), uwierzyłam w moje marzenia i... spełniłam je jedno po drugim. Nie unoś więc brwi z niedowierzaniem, bo naprawdę można. Ja tutaj swoją krwią się podpisuję, że taki Rok w Poziomce (trwający już dwa lata) jest możliwy. Siedząc przy oknie wychodzącym na sosny i z radością dziecka obserwując uwijające się między milionem budek ptaki. A za mną, w sosnowej kolebusi śpi wymarzony synek (zerknij proszę do mojej metryki, będziesz wiedziała, dlaczego to takie szczęście) :)
Czego wszystkim stęsknionym za oazą spokoju i szczęścia życzę.
A Tobie, droga Recenzentko, dziękuję z opinię i - mimo poważnych zarzutów - wcale wysoką notę!
Pozdrawiam serdecznie i Poziomkowo.
Kejt El jak Eland (antylopa)
-
2011/04/22 19:29:47
Przede wszystkim i po pierwsze - wielkie dziękuję za komentarz.
Doskonale rozumiem takie podejście życiowe, ba ... sama miałam okazję stanąć przed wyborem: cyniczka, zgorzkniała jędza albo optymistyczne dziewczę. I podziwiam jednoznaczne wybranie jednej drogi, bo ja się rozkraczyłam konkretnie i dryfuję pomiędzy. Dlaczego postawiłam taki zarzut (jakkolwiek groźnie to brzmi?) - dlatego że też (można wyczytać pomiędzy wierszami w poprzednich notkach) optymistycznie i naiwnie postawiłam wszystko na swoje marzenia i zachciewajstwa i mnie Los uosobiony kopnął bardzo konkretnie w część siedząco-wypinającą się. I obiecałam sobie, że postaram się inne istoty przed tym, chociażby tylko ostrzeżeniem, chronić. Szczegóły - vide e-mail.
Pani Kasiu, przeczytałam pani kolejną (trzecią) książkę. Gdyby mnie Pani książki na tyle drażniły swoją naiwnością to - zaręczam - nawet na okładkę bym nie spojrzała. Bardzo, ale to bardzo odpowiada mi styl Pani pisania, operowanie słowem, przekręcanie słów i tak dalej... I jestem pewna, że sięgnę i po "Lato w Jagódce". I - co najważniejsze - opisywałam (recenzja to zdecydowanie za duże słowo) książkę - a nie Panią.
Wszystkiego dobrego
A.